* Rozmowy z Synem *2

P1070064Maksio prosił mnie o deser sojowy.

Pomiędzy czytaniem artykułów o zarządzaniu i planowaniem następnego dnia, przygotowałam na stole dla Niego w miseczce waniliowy budyń, o którym marzył od momentu odebrania go z przedszkola. Kiedy go zawołałam do kuchni, żeby zjadł, stwierdził, że nie chce. Więc ja na to (sfrustrowana, niezadowolona), że tak nie można, że jak się człowiek na cos decyduje i o coś prosi, to trzeba potem to zrobić, bo teraz ten deser będę musiała wyrzucić, a to dobra rzecz i warto docenić to, że się ją ma, że można ją zjeść, jak się już o nią poprosiło, że tak szybko się dostaje to, o co się prosi, że mu to przygotowałam w pięć minut, że chwilę wcześniej bardzo tego chciał itd.

Maksio słuchał, słuchał mojego monologu i z uśmiechem powiedział:

„Mamo, jesteś kochana”… W jednej chwili cała frustracja i złość odeszła i na spokojnie dużo szybciej doszliśmy do porozumienia.

Mój Syn udowodnił, że dobrym słowem bardzo łatwo można „poskromić złośnicę” albo zawstydzić tego, który nakręca się będąc pod wpływem negatywnych emocji.

W podobny sposób można wpływać na tych, których mamy wokół siebie, prywatnie czy w pracy. Dobrym nastawieniem i dobrym słowem, często więcej zyskasz niż odwetem i ciętą ripostą.

 

Zaplanuj działanie:

Gdy ktoś będzie zły, niezadowolony zafunduj mu szok poznawczy: z uśmiechem, patrząc prosto w oczy, powiedz mu coś miłego. Uwaga! Nastawienie Twoje jest bardzo ważne! Powiedz to, z jakimś pozytywnym nastawieniem np. „ Daję mu szansę na zmianę”!

Tiwiselekcja, cz. I

Z telewizją jest jak z czekoladą – na początku smakuje, potem bezwarunkowo sięgam po kolejne okienka, a na koniec mam wyrzuty sumienia, że tyle zjadłem.

Po jednej stronie równania stoją ci, którzy wyrzucili telewizor, po drugiej ci, którzy pytania o rolę telewizji w życiu nie zadają sobie lub wolą nie zadawać. Po środku ja i cała reszta.

Mój test tiwiselekcji składa się z dwóch pytań:

1/ Po co telewizja w twoim życiu?

(Każda odpowiedź jest dobra, ważne, żeby ją znać)

2/ Z jakimi emocjami zostajesz, kiedy ekran gaśnie?

I to pytanie okazało się kluczowe dla mnie. Telewizje informacyjne stały się w pewnym momencie wypełniaczem przestrzeni, dźwiękiem i obrazem, który towarzyszył przy codziennym „kręceniu się po domu”. Ucho i oko selektywnie zatrzymywały się na informacjach, które miały znaczenie, ale emocje towarzyszące już tej selekcji nie były poddawane. Po kilku godzinach tła w postaci telewizji informacyjnej, świat był gorszy, ludzie bardziej podli, a upadek ludzkości i koniec świata zbliżał się wielkimi krokami. Rok temu wyciągnąłem wtyczkę zasilającą maszynę czarnowidztwa i oglądam telewizję w miarę selektywnie.  W moim życiu jest dużo mniej negatywnego szumu.

 

Ćwiczenie na dziś:

Przeprowadź na sobie test tiwiselekcji.

Baśnie, w które naprawdę wierzymy

Dorośli są mistrzami opowiadania baśni. Konkretnie kilku baśni, które pomagają emocjonalnie obsłużyć poniesioną porażkę.

Kiedy przegrywamy (a przegrana nie musi być wielka – wystarczy spóźnienie do pracy), nasz umysł dopisuje narrację na tyle silną, że zaczynamy ją traktować jak element rzeczywistości.

Opowiem jedną baśń: spóźniłem się do pracy, bo remont Wiłostrady spowodował, że całe Centrum stało.

Jak w każdej baśni mamy bohaterów (ja, walczący z przeciwnościami losu) i złoczyńców (Wisłostrada oraz wszyscy inni kierowcy, którzy zablokowali mi drogę). Mamy też interwencję sił poza kontrolą śmiertelników – Przeznaczenia, które zalało budowę drugiej linii metra.

Baśnie, w swym pierwotnym znaczeniu, miały tłumaczyć niewytłumaczalne. Dzisiaj są najprostszym mechanizmem delegowania odpowiedzialności za nasze czyny poza nasze kompetencje.

Małe baśnie o niezależnych przyczynach niepowodzeń mają tendencję do odkładania się w grube tomiszcza, które kwitujemy z westchnieniem: Historia mojego życia. Znam kilka osób, które z upodobaniem dopisują kolejne rozdziały, czerpiąc wręcz masochistyczną przyjemność, że w ich życiu ciągle wszystko bez zmian – pod górkę i z wiatrem w oczy.

Mam ich przed oczami za każdym razem, gdy pojawia się pokusa zbycia odpowiedzialności prostą narracją o czynnikach niezależnych.

Ćwiczenie na dziś: Spróbuj przez cały dzień opowiadając o sytuacjach, które nie zakończyły się sukcesem, zaczynać od opisu swojego udziału.

To pierwszy krok do przejmowania odpowiedzialności za siebie.

 

 

Szczęśliwy sekret lepszej pracy

Jak można być bardziej efektywnym w pracy?
Czy pracując więcej, będziemy szczęśliwsi i szybciej osiągniemy sukces?
Czy też może jest dokładne odwrotnie?
Dzielimy się, tą mocną dla nas inspiracją, z Wami.
Jak Wam się podoba wystąpienie Shawna Achora?