#dobre nawyki #warto zacząć #uprawiaj sport

Mimo, że wiem, o tym, jak dobrze robi mi ruch, często, kiedy mam iść poćwiczyć lub pobiegać, jakiś chochlik podpowiada mi, że nie zdążę, nie dam rady, nie mam siły.

Dopiero niedawno udało mi się wejść w rytm i minimum trzy razy w tygodniu coś robić, nie tylko dla ducha, ale także dla ciała.

Eksperci mówią o tym, że 30 minut aktywności fizycznej dziennie, czy jest to spacer, taniec czy bieganie daje efekty podobne do brania antydepresantów.

Czyli nie robiąc nic i leżąc na kanapie (bo jesteśmy zbyt zmęczeni, żeby się ruszyć) fundujemy sobie stany depresyjne na własne życzenie.

Sama wiem, że kiedy przebiegnę nawet 5 km albo kiedy pójdę na taniec, czuję się jakbym wygrała milion dolarów i jakby świat należał do mnie. Wydzielają się endorfiny i czuję się dużo lepiej, niż godzinę wcześniej, kiedy umierałam ze zmęczenia a chochlik w mojej głowie podpowiadał, żeby zostać w domu. Co robić, żeby wygrać walkę z osobistym chochlikiem?

Działanie: Przede wszystkim, idąc za radą Tal Ben-Shahara, przygotuj się na to, że przez pierwsze 5 minut trzeba będzie się zmusić do wyjścia na basen/bieganie/siłownię/spacer. Nie oczekuj, że od razu poczujesz zew i będzie Ci się chciało się ruszyć. Przygotuj się na to, że chochlik się pojawi i … wygraj z nim. Stwórz też kalendarz, powieś go w widocznym miejscu i zaznacz „x” w te dni, kiedy uprawiałeś/uprawiałaś sport. W ten sposób będziesz mieć pełną świadomość, że w te dni Ci się udało, wygrałaś/-eś i chochlik został pokonany!

Dobry nawyk: Daj sobie prawo do 5 minut walki z chochlikiem anty-sportem, zmuś się do działania i wygraj z nim walkę. Stwórz kalendarz sukcesu – odhaczaj te dni, w których zainwestowałaś/-eś swój czas w aktywność fizyczną.